Wizytacja polowa, ostrzeżenie i lekcja dla sił zbrojnych
5 stycznia 2026 roku były szef sztabu obrony Wielkiej Brytanii, Sir Nick Carter, argumentował, że szum wokół dronów, rojów i sztucznej inteligencji grozi przekształceniem się w technologiczny fetysz, o ile nie zostanie połączony z doktryną, kulturą i długim, mozolnym eksperymentowaniem. Jego teza jest prosta i dobitna: technologia sama w sobie nie tworzy nowego sposobu prowadzenia wojny – robią to ludzie, organizacje i systemy uczenia się.
Czego nauczyła nas improwizacja na polu walki
Walki na Ukrainie stały się brutalnym laboratorium w czasie rzeczywistym, pokazującym, jak niskokosztowe systemy bezzałogowe i masowo produkowana elektronika mogą zmieniać wyniki taktyczne. Jednostki frontowe zimprowizowały sieci łączące tanie drony rozpoznawcze i uderzeniowe z artylerią oraz amunicją krążącą, uzyskując efekty, które dwie dekady temu były nie do pomyślenia. Efekty te – wyniszczenie kosztownych platform, zdalne uderzenia w węzły logistyczne i zwiększenie zdolności rozpoznawczych małych pododdziałów – zmusiły wojska do zmierzenia się z nowymi ryzykami i szansami operacyjnymi.
Od pokazów do doktryny: jak wyglądają eksperymenty
Współczesne armie nie są ślepe na lukę między koncepcją a realnymi zdolnościami. Seria Project Convergence armii USA została zaprojektowana bezpośrednio po to, by przenieść idee z białych ksiąg do głośnych, połączonych eksperymentów polowych, które testują czujniki, środki rażenia i systemy dowodzenia w warunkach polowych. Ostatnie kluczowe wydarzenia koncentrowały się na Dowodzeniu i Kontroli Następnej Generacji (NGC2), zintegrowanych architekturach czujników oraz ogniu wielodomenowym – czyli na problemach decydujących o tym, czy rój lub asystent AI pozostanie taktyczną ciekawostką, czy stanie się operacyjnym mnożnikiem sił. Ćwiczenia te mają na celu ujawnienie nie tylko usterek technicznych, ale także braków w szkoleniu, logistyce i doktrynie.
Eksperymentowanie ma znaczenie, ponieważ przeszłe transformacje nigdy nie polegały wyłącznie na kupowaniu nowego sprzętu. Na przykład rewolucja AirLand Battle z lat 80. powiodła się, gdy nowe platformy, zrewidowane koncepcje dowodzenia, kultura dowodzenia przez cele (mission command) i połączone szkolenia dojrzały jednocześnie – a nie wtedy, gdy na placu apelowym pojawił się pojedynczy system uzbrojenia. Sir Nick Carter przywołał to dziedzictwo, aby przypomnieć czytelnikom, że zmiany kulturowe i testowanie iteracyjne są motorami trwałej transformacji.
Integracja jest przewagą, nie gadżet
Jedną z powracających przeszkód technicznych jest interoperacyjność. Pokazy w 2025 roku wykazały, że roje tracą znaczną część swojego potencjału, jeśli każdy węzeł mówi innym językiem. Grudniowa demonstracja w Monachium, która połączyła drony wielu producentów pod ujednoliconą architekturą, zilustrowała kluczowy krok: wspólne interfejsy pozwalają siłom zbrojnym łączyć tanie maszyny FPV, płatowce krążące i starsze systemy ISR w skoordynowane formacje. Jednak wdrożenie tej zdolności w całej armii lub sojuszu wymaga czegoś więcej niż laboratoryjnego pokazu – wymaga decyzji zakupowych, standardów i ścieżek kariery nagradzających inżynierów i taktyków potrafiących działać na styku oprogramowania i operacji.
W tych właśnie decyzjach dotyczących zamówień i standardów ujawnia się opór instytucjonalny. Cykle zakupów technologii oraz rytmy szkoleń, aktualizacji doktryn i logistyki często działają według różnych harmonogramów. Brytyjski mnemotechniczny model linii rozwoju zdolności – TEPIDOIL (Szkolenie, Wyposażenie, Ludzie, Infrastruktura, Doktryna, Organizacja, Informacja i Logistyka) – oraz amerykański model DOTMLPF‑P (dodający Politykę) istnieją właśnie dlatego, że zdolność to nie tylko sprzęt: to cały ekosystem, który czyni sprzęt użytecznym. Zmiana skupiająca się na jednym elemencie i ignorująca pozostałe będzie regularnie przynosić rozczarowanie.
Tarcie kulturowe i czynnik ludzki
Poza procesami i zakupami trudniejszym problemem jest kultura. Doktryna, która promuje inicjatywę na niższych szczeblach – dowodzenie przez cele, zdecentralizowane podejmowanie decyzji – jest często niewygodna dla hierarchii zbudowanych wokół scentralizowanej kontroli, ścieżek kariery definiowanych przez pracę sztabową i szkoleń ceniących pewność proceduralną. Jednak współczesne oprogramowanie i autonomia skracają cykle decyzyjne, zwiększając wartość delegowania uprawnień i tolerancji dla kontrolowanych błędów podczas szkoleń. Historia innowacji wojskowych pokazuje, że liderzy, którzy wyraźnie akceptują ryzyko w szkoleniu i nagradzają eksperymentowanie, tworzą przestrzeń mentalną niezbędną do powstania nowych formacji.
Różne teatry działań, różne recepty
Nie każdy teatr działań odniesie równe korzyści z tej samej mieszanki dronów, autonomii i doktryny. Bliskie, wyniszczające bitwy w Europie Wschodniej – gdzie przestrzeń powietrzna na niskich pułapach jest sporna, a odległości są mniejsze – sprzyjają określonym klasom niedrogiej, rojącej się amunicji krążącej i masowemu rozpoznaniu. Z kolei operacje przeciwko zaawansowanym systemom antydostępowym (A2/AD) w Indopacyfiku będą wymagać wzmocnionej łączności, efektów dalekiego zasięgu i przetrwalnych, rozproszonych węzłów dowodzenia; ten sam tani rój, który jest decydujący w jednym miejscu, może być taktycznie nieistotny lub samobójczo wystawiony na atak w innym. Oznacza to, że sojusznicy muszą opierać się uproszczonym szablonom i zamiast tego inwestować w koncepcje specyficzne dla danego teatru, budowane na podstawie eksperymentów i realistycznych gier wojennych.
Implikacje polityczne i praktyczne kompromisy
Debata polityczna musi wyjść poza hasło „kupujmy więcej dronów” i objąć rozwój kadr, strategię bazy przemysłowej oraz ustanawianie międzynarodowych standardów. Sojusznicy planujący integrację autonomii i broni definiowanej programowo na dużą skalę muszą zdecydować, jak certyfikować aktualizacje oprogramowania w kontekście operacyjnym, jak zabezpieczyć łańcuchy dostaw krytycznych komponentów i jak utrzymać odporną logistykę w warunkach strat. Są to jednocześnie problemy biurokratyczne, techniczne i etyczne: wymagają one od decydentów finansowania ludzi i instytucji w takim samym stopniu, jak samych platform.
Jak stworzyć nowy sposób prowadzenia wojny
Lekcja płynąca z improwizacji na polu walki, pokazów i debat doktrynalnych jest skromna, ale wymagająca: budujmy systemy, których można się uczyć i które można zmieniać. Wymaga to uczciwego eksperymentowania na dużą skalę, zamówień publicznych akceptujących modułowość i interoperacyjność jako wymogi pierwszorzędne, szkoleń nagradzających inicjatywę i tolerujących kontrolowane błędy oraz systemu logistyki i kariery zbudowanego tak, by wspierać nowy ekosystem technologiczny. Jeśli te elementy się połączą, systemy definiowane programowo i autonomia mogą zaoferować coś więcej niż tylko wyniszczenie masą – mogą przywrócić manewr, tempo i zaskoczenie operacyjne na spornych polach bitew. Jeśli tak się nie stanie, staną się one jedynie kolejną kosztowną warstwą w i tak już zabójczej walce na wyniszczenie.
Teza stawiana przez Sir Nicka Cartera – którą wzmacniają ostatnie eksperymenty i relacje z pól bitew – nie jest odrzuceniem nowej technologii. Jest raczej przypomnieniem, że przełomowa zmiana militarna jest w równym stopniu osiągnięciem organizacyjnym, co technicznym. Rosnąca dostępność tanich efektorów, rozwój autonomii i potencjał AI stwarzają szanse, które zostaną zmarnowane, chyba że siły zbrojne potraktują doktrynę, ludzi i logistykę jako inwestycje o równie strategicznym znaczeniu.
Źródła
- U.S. Army Futures Command (raporty eksperymentalne Project Convergence Capstone 5)
- Doktryna zdolności Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii (TEPIDOIL / Defence Lines of Development)
- Royal United Services Institute (zarządzanie zdolnościami i analiza obronna)
- Publikacje doktrynalne NATO i sojuszników dotyczące działań połączonych i operacji wielodomenowych
Comments
No comments yet. Be the first!