Gdyby chcieć stworzyć mapę całego nieba za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, trzeba by uzbroić się w cierpliwość – konkretnie na około 2000 lat. To dwa tysiąclecia klikania, przeciągania i łączenia obrazów. Zanim byś skończył, gwiazdy zmieniłyby swoje położenie, imperia upadłyby, a twój dysk twardy prawdopodobnie stałby się stertą prehistorycznego pyłu. Kosmiczny Teleskop Nancy Grace Roman NASA, znajdujący się obecnie w pomieszczeniu czystym w Goddard Space Flight Center, zamierza zmienić ten dwutysiącletni maraton w dwunastomiesięczny sprint.
Administrator NASA Jared Isaacman potwierdził niedawno, że obserwatorium jest nie tylko ukończone, ale znajduje się obecnie osiem miesięcy przed harmonogramem i, co cudowne, mieści się w budżecie. W świecie wysokobudżetowej inżynierii lotniczej, gdzie opóźnienia mierzy się w dekadach, a przekroczenia kosztów w miliardach, Roman jest absolutnym fenomenem. To potężna maszyna, która została zbudowana i zintegrowana w zaledwie sześć lat, gotowa do załadowania na rakietę SpaceX Falcon Heavy przed wrześniowym startem z Kennedy Space Center.
Teleskop nosi imię Nancy Grace Roman, kobiety często nazywanej „Matką Hubble’a”. To stosowny hołd. Podczas gdy jej imiennik dostarczył nam pierwszych wyraźnych obrazów wszechświata, ta nowa misja ma na celu rozwiązanie zagadek, które te obrazy ujawniły – przede wszystkim tego, dlaczego wszechświat rozszerza się w przyspieszonym tempie i gdzie ukrywa się brakująca materia.
Pół miliona telewizorów 4K dla jednego zdjęcia
Aby pojąć skalę danych, które wygeneruje Roman, trzeba przestać myśleć w kategoriach gigabajtów, a zacząć w kategoriach infrastruktury. Dr Julie McEnery, główna naukowiec projektu, wyjaśnia to w sposób, od którego może rozboleć głowa: gdybyś chciał wyświetlić tylko jeden obraz z głównego przeglądu nieba teleskopu Roman w pełnej rozdzielczości, potrzebowałbyś ponad 500 000 telewizorów 4K. Nie 500. Nie 5000. Pół miliona.
To era „wielkich danych” w astronomii w pełnym wydaniu. O ile Hubble zgromadził 172 terabajty danych w ciągu pierwszych trzech dekad, oczekuje się, że Roman będzie przesyłać 1,4 terabajta danych naukowych każdego dnia. To strumień informacji, który będzie wymagał zupełnie nowych metod przetwarzania. Nie szukamy już tylko jednej interesującej galaktyki; przyglądamy się miliardom z nich jednocześnie, aby zobaczyć, jak skupiają się, poruszają i ewoluują na przestrzeni eonów.
To szerokokątne podejście jest jedynym sposobem na zmierzenie się z zagadką ciemnej energii. Ciemna energia to niewidzialne „coś”, co stanowi około 68% wszechświata i odpycha od siebie wszystko inne. Nie można jej zobaczyć bezpośrednio, ale można dostrzec jej skutki, obserwując wystarczająco dużo galaktyk na odpowiednio dużym obszarze. Roman zadziała jak kosmiczny spis powszechny, mapując położenie i odległości setek milionów galaktyk, aby dokładnie sprawdzić, w jaki sposób ciemna energia wygrywa przeciąganie liny z grawitacją od czasów Wielkiego Wybuchu.
Podczas gdy jedna połowa teleskopu koncentruje się na największych strukturach we wszechświecie, druga szuka czegoś znacznie mniejszego: planet. Potwierdziliśmy już istnienie około 6000 egzoplanet, głównie obserwując niewielkie spadki jasności gwiazd, gdy planety przechodzą przed nimi. Oczekuje się, że Roman odkryje dziesiątki tysięcy kolejnych, ale zrobi to za pomocą instrumentu, który brzmi jak żywcem wyjęty z science fiction.
Koronograf Roman to w zasadzie zaawansowany technologicznie zestaw okularów przeciwsłonecznych dla teleskopu. Jego zadaniem jest zablokowanie oślepiającego blasku odległej gwiazdy, aby można było dostrzec znacznie, znacznie słabsze światło odbijające się od pobliskiej planety. Aby uzmysłowić sobie stopień trudności: to jak próba zobaczenia świetlika unoszącego się obok latarni morskiej z odległości kilku kilometrów. Jeśli nie zasłonisz latarni, nie masz szans na zobaczenie owada.
Ten instrument jest najbardziej zaawansowanym urządzeniem tego typu, jakie kiedykolwiek wysłano w kosmos. Wyposażono go w system „aktywnej optyki” – luster, które potrafią zmieniać swój kształt w przestrzeni kosmicznej, aby zachować idealną precyzję. Nie chodzi tylko o znalezienie kolejnego gazowego olbrzyma; to dowód koncepcji dla przyszłego Obserwatorium Światów Nadających się do Zamieszkania (Habitable Worlds Observatory). Celem jest ostatecznie odnalezienie drugiej Ziemi, a Roman to misja zwiadowcza, która udowodni, że mamy technologię pozwalającą na bezpośrednią obserwację takiej planety.
Zdolność teleskopu do wyszukiwania tych światów poprzez mikrosoczewkowanie grawitacyjne – wykorzystywanie grawitacji jednej gwiazdy do powiększenia światła innej – pozwoli nam znajdować planety, które znajdują się dalej od swoich gwiazd niż kiedykolwiek wcześniej. Wypełni to luki w naszych obecnych mapach planetarnych, pokazując nam „zimne” planety, których inne teleskopy po prostu nie widzą. Przechodzimy od wiedzy o samym istnieniu planet do zrozumienia prawdziwej różnorodności układów słonecznych w całej Drodze Mlecznej.
Jednorożec wydatków rządowych
Być może najbardziej szokującą częścią historii teleskopu Roman nie jest fizyka, lecz biurokracja. Projekty NASA słyną z tego, że w każdym momencie są „dziesięć lat i dziesięć miliardów dolarów” od ukończenia. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba stał się symbolem tego zjawiska, ostatecznie wystrzeliwując w kosmos lata po terminie i przekraczając budżet o miliardy. Roman odwrócił ten trend.
Ukończenie flagowej misji osiem miesięcy przed terminem i poniżej zakładanego budżetu świadczy o mistrzostwie w zarządzaniu projektem i dyscyplinie inżynieryjnej. Zespół w Goddard i ich partnerzy przemysłowi zdołali zintegrować potężny instrument szerokokątny (Wide Field Instrument) oraz koronograf w rekordowym czasie. Ta wydajność sprawia, że teleskop jest już przygotowywany do transportu na Florydę, gdzie czeka go lot rakietą Falcon Heavy.
Wybór Falcon Heavy jest znaczący. To jedna z najpotężniejszych rakiet na świecie i potrzebuje pełni swoich możliwości, aby wysłać Roman do miejsca przeznaczenia: drugiego punktu Lagrange'a (L2). Jest to stabilny punkt w przestrzeni, oddalony o około półtora miliona kilometrów od Ziemi, gdzie teleskop może pozostać w stałej pozycji względem Słońca i Ziemi, odwracając się do nas plecami podczas wpatrywania się w głęboką ciemność.
Kiedy dotrze na miejsce i rozpocznie swoją pięcioletnią misję podstawową, Roman nie będzie pracował sam. Zaprojektowano go tak, aby działał w kosmicznym zespole z teleskopami Hubble’a i Webba. Podczas gdy Webb skupia się na drobnych, szczegółowych detalach konkretnych obiektów, Roman zapewni kontekst. Znajdzie interesujące cele w swoich ogromnych przeglądach, a następnie Webb będzie mógł wykonać zbliżenie, by przyjrzeć się im dokładniej. Razem tworzą trio obserwacyjne, które da nam najbardziej kompletny obraz wszechświata, jaki kiedykolwiek posiadaliśmy.
Mapowanie pogody głębokiego kosmosu
Kiedy mówimy o pogodzie kosmicznej, zazwyczaj mamy na myśli rozbłyski słoneczne i pasy radiacyjne wokół Ziemi. Ale w skali, w której operuje Roman, „pogoda” odnosi się do wielkich ruchów gazu, pyłu i gwiazd w galaktyce. Roman będzie śledził dziesiątki miliardów gwiazd i tysiące supernowych, skutecznie mapując klimat Drogi Mlecznej i jej sąsiadów.
Szybkość, z jaką operuje Roman, oznacza, że możemy obserwować zmiany. Astronomię często postrzega się jako powolną naukę, w której procesy trwają miliony lat. Ale dzięki tysiąckrotnie większej prędkości działania Roman, możemy wyłapywać zdarzenia przejściowe – rzeczy, które „uderzają w nocy” – skuteczniej niż kiedykolwiek wcześniej. To różnica między zrobieniem zdjęcia statycznego tłumu a nakręceniem go w wysokiej rozdzielczości. Widzisz ruch, przepływ i nieoczekiwane zderzenia.
W miarę zbliżania się wrześniowego terminu startu, napięcie rośnie. Miliony godzin pracy zostaną skondensowane w kilka minut ciągu rakietowego. Jeśli Roman sprawdzi się zgodnie z oczekiwaniami, kolejna dekada astronomii nie będzie polegać tylko na patrzeniu głębiej w przeszłość – będzie polegać na oglądaniu wszechświata w skali i prędkości, przy których Hubble wyglądał, jakby pracował w zwolnionym tempie. W ciągu jednego roku zobaczymy więcej wszechświata niż nasi przodkowie przez ostatnie dwa tysiące lat.
Comments
No comments yet. Be the first!